Frank nadal rośnie- kredytobiorcy winni więcej niż pożyczali.
Frank w wysokości 3,5 złotego to 13 procent więcej niż na początku roku. Kredytobiorcy mają duży powód do stresu, ale nie powinni popadać w panikę.
Frank szwajcarski przez moment kosztował dziś 3,5 złotego- osiągając najwyższy poziom w historii. Nie jest to zadowalająca wiadomość dla osób zadłużonych, ponieważ wzrost notowań przekłada się na wyższą ratę. Jeśli osoba spłaca raty w połowie miesiąca- musi wiedzieć,że w lipcu zapłaci o 13 procent więcej niż w styczniu b.r.
Rata przykładowego kredytu z 2006 roku na kwotę 300 tysięcy złotych wynosiła na początku bieżącego roku 1370złotych, obecnie wyniesie 1550zł. Wzrost o 180 zł (czyli 13 procent) może stanowić dla niektórych osób wielki stres i wywołać myśl o ewentualnym przewalutowaniu kredytu.
Przewalutowanie natomiast jest korzystne kiedy kurs waluty jest niższy niż w okresie zadłużenia. Kredyty z okresu boomu w nieruchomościach, przypadającego na lata 2006-2008 zaciągaliśmy przy kwotach 2- 2,5 złotego – przewalutowanie dziś spowodowałoby wzrost raty o nawet 60-80 procent.
Wzrost kursu walut nie oznacza tylko wyższych rat,ale także wzrost naszego zadłużenia. W tej sytuacji znalazły się osoby, które kupiły mieszkanie w 2006-2008 roku i teraz chciałyby je sprzedać. Okazuje się,że wraz ze wzrostem kursu franka, osoby te są winne więcej niż pożyczyły. W momencie zmiany mieszkania, w celu spłacenia kredytu musieliby oddać wszystkie środku uzyskane ze sprzedaży i dodatkowo dołożyć resztę ze swoich oszczędności.
Pocieszeniem w tym momencie może być fakt, że SNB nie podnosi stóp procentowych w Szwajcarski. Umocnienie franka to cel tamtejszej gospodarki. Bank centralny przez jakiś czas nie będzie podnosił stóp procentowych , dzięki temu kredyty we franku będą nadal kredytami niskooprocentowanymi.